Funkcjonujemy w trybie nieustannego nienasycenia, pogoni za tym, żeby mieć więcej, żyć intensywniej, doznawać mocniej. Powoduje to, że często nasza uwaga nie skupia się na tym, co jest, ale na tym, czego pragniemy. Jak to ujął Alan Watts: „Jesteśmy tak podekscytowani oczekiwaniem na przyjemności i pędem na ich spotkanie, że nie potrafimy zwolnić na tyle, by się nimi cieszyć, gdy już nadejdą. Jesteśmy zatem cywilizacją cierpiącą na chroniczne rozczarowanie — strasznym rojem rozpieszczonych dzieci rozbijających swoje zabawki.”

Występujące m.in. w Yogasūtrach Patañjalego pojęcie santoṣa jest antytezą takiego podejścia. Santoṣa to akceptacja tego, co jest i co nas spotyka – akceptacja wynikająca nie tyle z rezygnacji czy poddania się, ale z poczucia spełnienia i wewnętrznej stabilizacji. Jeśli uda nam się ugruntować w praktyce santoṣy możemy osiągnąć „nieograniczone szczęście” – obiecuje Patañjali (YS 2.42). Uświadamiamy bowiem sobie, że w przeciwieństwie do najwspanialszych przeszłych doświadczeń oraz najbardziej wyrafinowanych marzeń o przyszłości to, co spotyka nas TERAZ jest jedyną rzeczywistością. Nie oznacza to, że stajemy się bierni czy wyrzekamy się prób wpływania na otaczający nas świat, ale po prostu akceptujemy to, co jest. Przestajemy być rozkapryszonymi dziećmi, które nie potrafią się cieszyć swoimi zabawkami.