Urazy, choroby, najrozmaitsze niedyspozycje uczą w jodze pokory, zmieniają także to, jak patrzymy na fizyczną praktykę. Po operacji kolana zajęło mi ponad rok, żeby wykonać pozycje, o których wcześniej w ogólnie nie myślałem jako o wymagających. Zdawać by się mogło stosunkowo prosta mālāsana dzisiaj daje mi świadomość drogi, którą przeszedłem – od momentu, kiedy lekarz powiedział mi, że po operacji nigdy nie będę w stanie w pełni zgiąć kolana do chwili kiedy jednak udało mi się usiąść na piętach, zrobić pełny lotos czy kucnąć właśnie w mālāsanie. Wiele pozycji dzisiaj smakuje inaczej niż przed operacją. Robię je z większą uważnością, bez pośpiechu, bardziej je doceniam i trochę lepiej rozumiem całą skomplikowaną pracę, którą musi wykonać moje ciało, aby je wykonać.
Pokora wobec własnej fizyczność jest ważna. Uczy doceniania tego, co zostało nam dane, pozwala zaakceptować ulotność tego, co dzisiaj akurat się udaje, pomaga lepiej kalibrować oczekiwania. Taka pokora ma także taką wartość, że łatwiej skupić się na procesie zamiast oczekiwać na szybki rezultat. Pełne zanurzenie się w procesie, bez natrętnego hałasu pragnienia jego efektów, przynosi spokój, radość i komfort. Lepiej także pozwala zrozumieć dlaczego Bhagavadgītā podkreśla: „Twoim prawem (adhikāra) działanie samo, nigdy jego owoce. Nie uważaj się za sprawcę owoców działań. Nie przywiązuj się także do braku działania” (2.47).