Czy zakładanie nogi za głowę ma sens? Z punktu widzenia stawu biodrowego jest to ruch bardzo radykalny. Jeśli brać pod uwagę dobre zdrowie i samopoczucie, taka mobilność w stawie biodrowym nie jest tak naprawdę potrzebna. Tym bardziej, że stabilność stawów biodrowych, a więc m.in. mocne mięśnie wokół nich, jest pewnie równie ważna jak ich elastyczność, np. podczas takich czynności, jak chodzenie czy bieganie.
Z drugiej strony podczas praktyki wykonujemy wiele trudnych asan, które – jeśli nasze ciało na to pozwala i robimy je prawidłowo – nie kończą się urazami czy uszkodzeniem ciała. W przeciwnym razie wszyscy zakładający nogę za głowę po jakimś kończyliby z endoprotezą biodra. Jeśli ktoś więc ma sprawne ciało oraz prawidłowo pracuje na elastycznością bioder, nie powinno to rodzić negatywnych konsekwencji. W końcu praca z trudnymi asanami daje sporo satysfakcji i poczucie kontroli nad własnym ciałem.
Problem w tym, że we współczesnej jodze istnieje dużo źle pojętej rywalizacji. Podpatrujemy innych i chcemy im dorównać – niezależnie od predyspozycji, sprawności czy wieku. Nie zawsze także mamy szczęście trafić na mądrego i doświadczonego nauczyciela, który w odpowiednim momencie powie stop lub pomoże nam znaleźć inny, bezpieczny sposób na pracę z ciałem.
A zatem czy warto zakładać nogę za głowę? Nikt na to pytanie nie odpowie za nas. Na pewno przygotowując się do tego, warto uważnie się obserwować i nie robić niczego na siłę w myśl bardzo niemądrej zasady „no pain, no gain”. Nie ma także sensu rozpaczać, jeśli zakładanie nogi za głowę nam nie wychodzi. Nie czyni to z nas gorszych joginów czy mniej kompletnych ludzi. Sam przestałem zakładać nogę za głowę po dosyć skomplikowanej operacji kolana, która była wynikiem zadawnionego urazu na tenisowym korcie. Nie odczuwam z tego powodu poczucia egzystencjalnej pustki czy negatywnego wpływu na moją ogólną sprawność czy psychikę. Tym bardziej, że kiedy zakładałem jeszcze nogę za głowę, nie czyniło to mnie lepszym człowiekiem i nie przybliżało w żaden sposób do osiągniecia samādhi.
Zdjęcie z czasów, kiedy jeszcze zakładałem nogę za głowę.