Dla większości ludzi na Zachodzie jedzenie to oczywista, codzienna, mała rzecz. Ale jak się nad tym zastanowić, może jednak nie taka mała. Zanim coś pojawi się na naszym talerzu, musi zostać spełnionych sporo, wcale nie oczywistych warunków.

Musimy mieć pieniądze, żeby jedzenie kupić albo szczęście, że ktoś zdecydował się nas do wspólnego posiłku zaprosić. Musi być ktoś, kto zadał sobie trud i surowce do naszego dania posadził, pielęgnował i zebrał. Ktoś potem surowce te przetworzył, ktoś inny je dowiózł, jeszcze ktoś inny nasze danie przyrządził. I nie ma większego znaczenia, czy osoby te robiły to za pieniądze, z potrzeby serca, obowiązku czy przyzwyczajenia.

Dodatkowo, my sami znaleźliśmy czas, aby usiąść razem ze znajomymi, przyjaciółmi lub rodziną, a także – co również nieoczywiste – nasze zdrowie pozwoliło nam zjeść posiłek ze smakiem. Tyle małych rzeczy, tyle powodów do wdzięczności.

„Kiedy ktoś daje w darze jedzenie, jest to dar życia. Nie ma innego daru, który byłyby większy od daru życia.” – przypomina Mahābhārata. Kiedy już niedługo usiądziemy do świątecznego stołu, pojawi się doskonała okazja do praktyki wdzięczności.