Współczesna joga jest bardzo fizyczna. Czasem można odnieść wrażenie, że próbując wykonać coraz trudniejsze asany, szukamy bardziej akrobatycznej sprawności niż uspokojenia rozbieganych myśli. Siła, elastyczność, nadzwyczajna sprawność stają się wyznacznikiem sukcesu w praktyce. Oczywiście są osoby, które dzięki regularnej pracy i wrodzonym predyspozycjom osiągają wyjątkową biegłość w praktyce fizycznej. Czasem potrafią one także łączyć wymagające fizycznie asany z innymi, nie fizycznymi, elementami praktyki jogi.
Tego typu przypadki bywają jednak rzadkie. Codzienna joga nie wygląda ani spektakularnie ani akrobatycznie. Przypomina raczej żmudną pracę w niezbyt żyznym ogrodzie, podczas której upór towarzyszy zwątpieniu, ale także nadziei, że może kiedyś coś tu dobrego wyrośnie. Nie ma jednak powodu, aby osoby, które mają ku temu predyspozycje wstydziły się swojej imponującej sprawności. Praca nad trudnymi asanami uczy dyscypliny, pokory i skupienia. To cechy ważne także w pracy z oddechem czy umysłem.
Próbując coraz trudniejszych asan warto jednak pamiętać, że istnieją granice jogi, po przekroczeniu których asana przestaje być narzędziem jogi a staje się jej zaprzeczeniem. Jedną z takich fundamentalnych granic, których nie powinno się przekraczać jest krzywdzenie samego siebie. “To nie jest joga, jeśli robisz sobie krzywdę wykonując asany” – podkreśla A.G. Mohan.