Joga powstawała w określonym kontekście kulturowym, który niekiedy różni się znacząco od naszego myślenia o świecie. Praktyki opisywane w dawnych tekstach oparte były o szereg założeń, które nie do końca dają się uzgodnić ze współczesną wiedzą. Niektóre spostrzeżenia danych joginów zaskakują swoją trafnością i aktualnością. Inne wydają się natomiast nie końca jasne – przynajmniej bez szerszego kontekstu.

Podobne jest z różnymi praktykami. Jedne wytrzymują próbę czasu i sprawdzają się także współcześnie. Inne z kolei zostały zapomniane albo są stosowane incydentalnie, a gdy dzisiaj czyta się ich opisy można mieć wątpliwości czy mają w ogóle sens. Sytuacje komplikuje także fakt, że trudno mówić jest o jednej tradycji jogi. Mamy raczej do czynienia z wieloma tradycjami, które czasem wzajemnie się inspirowały, ale które nie zawsze da się uzgodnić w formie spójnego systemu.

Komuś, kto poważnie podchodzi do praktyki jogi pozostaje więc dokonywanie wyborów. Teorie na temat świata i człowieka, praktyki, które włączamy do naszej codziennej rutyny, teksty, które uznajemy za fundamentalne – o tym wszystkim musimy sami zdecydować lub przyjąć za własną czyjąś decyzję (np. swojego nauczyciela).

Przy podejmowaniu takich decyzji warto kierować się szacunkiem do tradycji, ale także zdrowym rozsądkiem, krytycznym myśleniem oraz własnym doświadczeniem i intuicją. Nie każda tradycja musi mieć sens we współczesnym świecie. Nie każda koncepcja i nie każda praktyka jest warta zaakceptowania tylko dlatego, że została opisana w Sanskrycie.

Nie jest to problem nowy. Powstała w XV wieku Haṭhapradīpikā opisuje praktyki oczyszczające, które przygotowują do prāṇāyāmy. Po skończeniu tej części wykładu autor dzieła zauważa: „Według niektórych nauczycieli tylko prāṇāyāma usuwa wszystkie nieczystości. Nie uznają oni innych metod [oczyszczania]”(2.38). Konieczność decydowania o tym, co uznajemy za ważne, a co pomijamy nie wiąże się jedynie ze współczesną praktyką jogi.

📸 Rycina z XIX w., British Museum