My pijemy kawę lub energetyki, a co robili dawni jogini, kiedy nie chcieli zasnąć? Odpowiedź na to pytanie można znaleźć np. w powstałej na przełomie XVI i XVII wieku Yogacintāmaṇi. Tam właśnie znajdziemy opis metody na walkę z sennością, którą określa się jako nidrāsana (pozycja zapobiegająca zasypianiu), która niczym nie przypomina współcześnie praktykowanej asany nazywanej nidrāsaną.
Metoda ta raczej nie należy do łatwych i wartych stosowania, ale wydaje się całkiem skuteczna. Jogin wkłada do nosa proszek z korzenia lukrecji lub mieszankę suszonego imbiru i kilku rodzajów pieprzu. Następnie zakłada lotos i unosi się do góry balansując na kolanach. Aby nie upaść, opiera o brzuch i ziemię rodzaj specjalnej podpórki, a następnie łączy zaciśnięte w pięści dłonie wyciągając do góry palce wskazujące. W ten sposób zapobiega zaśnięciu.
Sama pozycja przypomina nieco asanę o nazwie gorakṣāsana , którą tak opisuje BKS Iyengar (na zdjęciu) w Świetle jogi: “To trudna pozycja balansowa i człowiek czuje euforię, nawet jeśli uda mu się utrzymać równowagę tylko przez kilka sekund.”
W sytuacji konieczności chyba jednak zdecydowałbym się na podwójne espresso
.
BKS Iyengar prezentuje asanę o nazwie gorakṣāsana, „Światło jogi.”