Regularna praktyka asan pomaga utrzymać ciało w dobrej kondycji, wzmacnia mięśnie i układ kostny, pomaga zachować elastyczność tkanek, działa korzystnie na układ krwionośny, trawienny, oddechowy, endokrynalny, nerwowy, itd. Ale czy praktyka asan pomaga także w osiągnięciu spokoju umysłu, zatrzymaniu gonitwy myśli? W końcu to właśnie mentalny aspekt praktyki tradycyjnie był esencją praktyki jogi. Fascynacja fizycznymi aspektami praktyki to zaś zjawisko stosunkowo nowe.

W jodze klasycznej kluczowym elementem praktyki była kontrola umysłu, skupienie uwagi w jednym miejscu. Patañjali nazywał to praktyką “jednopunktowości” (ekatattvābhyāsa). Była to więc w istocie praktyka medytacji. Zanurzony w codzienności umysł bywa z natury rozproszony. Podąża za najrozmaitszymi bodźcami, zajmują go zmieniające się jak w kalejdoskopie myśli. W teorii jogi nazywa go się wówczas vikṣipta – czyli rozbieganym, rozproszonym, wzburzonym.

Czy praktyka asan może pomóc w przekształceniu umysłu, który jest vikṣipta w umysł który jest skupiony w jednym punkcie (ekatattva)? Pewnie wiele zależy od tego, jak asany praktykujemy. Jeśli fizycznej praktyce towarzyszy pełne skupienie na wykonywanej pozycji, oddechu, który jej towarzyszy oraz subtelnych zmianach, które zachodzą w ciele i jego energiach, może to mieć wpływ na umysł i stan w jakim się on znajduje. Jeśli zatem nasza fascynacja jogą fizyczną może pomóc w stopniowym opanowaniu rozproszonego umysłu, może być współczesną metodą na praktykę jogi także w klasycznym jej rozumieniu lub przynajmniej stanowić do niej dobry wstęp.

Tym bardziej, że skupienie umysłu do prostych nigdy nie należało. „Miecz nie przetnie sam siebie [nawet] jeśli jest bardzo ostry. [Nawet] poddany ścisłej kontroli strumień umysłu nie zapanuje nad sobą samym” – twierdzi X-wieczna Amṛtasiddhi.

📸 Aneta Awtoniuk