Joga powstała i rozwijała się w zhierarchizowanym, paternalistycznym społeczeństwie. Nic więc dziwnego, że wiele tekstów i wielu nauczycieli podkreśla znaczenie oddawania czci tradycji i praktykowania ściśle według wskazówek guru. Czy jednak ktoś, kto praktykuje jogę w XXI wieku na Zachodzie musi przejmować wszystkie praktyki i zachowania opisane wiele setek lat temu, które powstały w innym kręgu kulturowym? Co to znaczy być wiernym tradycji jogi we współczesnym świecie?

U swych źródeł joga była raczej nieortodoksyjna, kwestionowała schematy, wykraczała poza społeczny porządek, szukała wyzwolenia duchowego, ale także wyzwolenia od kulturowych ograniczeń. Pierwsi jogini byli raczej tymi, którzy zadawali pytania, a nie deklarowali podporządkowanie. Również klasyczne teksty poświęcone jodze trudno uznać za ugrzeczniony hołd tradycji. Bhagavadgīta dystansuje się od tradycyjnego braminizmu, podkreśla wagę indywidualnego obowiązku oraz przenosi punkt ciężkości z rytualnych praktyk na etyczne postępowanie i wiedzę duchową. Bezkrytyczne posłuszeństwo i bezwolne poddanie się tradycji to tylko jedna z mentalnych kalek, które definiują nasze postrzeganie świata. Patañjali nazywał taki stan lobha – dezorientacją – i przestrzegał, że może on prowadzić do wyrządzania krzywdy innym. W samej historii jogi można zatem znaleźć pojawiający się czasem dystans wobec tradycji i społecznych konwencji. Szacunek dla tradycji nie musi realizować się poprzez wyłączenie myślenia i rezygnacji z własnych poszukiwań.

Joga także zmieniała się, ulegając najrozmaitszym wpływom. Różnie definiowano praktykę jogi i jej skutki. Bhagavadgītā opisuje cztery rodzaje jogi. Joga Patañjalego jest często inna niż joga Svātmārāmy. Czy możemy zatem mówić o jednej tradycji jogi, której dzisiaj mamy być wierni?

Metody jogi popularne współcześnie na Zachodzie powstały ok. 100-80 lat temu. Krishnamacharya, Śivānanda, Kuvalayananda tworzyli swoje szkoły jogi, dokonując syntezy tradycji i nowoczesności. Ich uczniowie również modyfikowali przekaz dostosowując go do potrzeb uczniów i warunków nauczania. Dlaczego współcześni nauczyciele mają zachowywać się inaczej? Przez ostatnie dekady zmienił się zasadniczo nasz poziom wiedzy o ludzkim ciele i psychice. Ogromne zmiany zaszły w medycynie. Wiemy znacznie więcej o metodyce nauczania. Czy w imię wierności tradycji mamy to ignorować?

Bezkrytyczne poddawania się tradycji wydaje się być także niespójne z istotą jogi. Joga ma być drogą do wyzwolenia. Metodą jogi jest transformacja. Posłuszeństwo tworzy zależność, która jest przeciwieństwem wolności i zaprzeczeniem zmiany. Wolność manifestuje się dzięki stawianiu pytań i kwestionowaniu zasad. Joga nie ma generować wyznawców. Ma budzić ciekawość, pragnienie wglądu w rzeczywistość, chęć pozbycia się zakłócających ją mentalnych kalek, poszukiwanie zrozumienia. Jeśli bezrefleksyjnie podążamy za kimś, przestajemy być wierni sobie i wierni prawdzie.

Joga zaleca panowanie nad ego. Nie chodzi tu jednak o podporządkowanie się innym. Zastąpienie własnego ego posłuszeństwem wobec cudzego ego nie prowadzi do wyzwolenia duchowego, rodzi natomiast pole do nadużyć, psychicznej i fizycznej dominacji.

Szacunek do tradycji nie może wykluczać krytycznego myślenia i otwartości na zmianę. Tradycja nie jest artefaktem, który trzeba przechowywać w muzealnym sejfie. Jeśli tradycja ma przetrwać i się rozwijać, będzie się zmieniać wraz z nami i światem.