oga stała się popularna. W dużym stopniu przestała być poszukiwaniem drogi duchowej transformacji, którą kroczyli nieliczni – joga wkroczyła do mainstreamu. Wraz z popularnością jogi pojawia się wiele zjawisk, które z istotą tej praktyki mają niewiele wspólnego. Joga jest modna, więc wkroczyła do niej moda. Największe firmy odzieżowe produkują specjalne linie ubrań do jogi, a wartość tego globalnego rynku szacuje się na prawie 40 mld dolarów. Coraz więcej firm produkuje maty do jogi w najrozmaitszych rodzajach, a wartość tego globalnego rynku szacuje się na ponad 12,5 mld dolarów.

Joga dobrze się kojarzy, warto zatem mówić, że chodzi się na zajęcia jogi, że ma się karnet do szkoły jogi, albo chociaż, że planuje się taki karnet kupić. Wiele mówi się o pozytywnych skutkach praktyki jogi, warto zatem mieć jakąś własną historię związaną z jogą, którą można się podzielić ze znajomymi.

Można nad zjawiskami takimi ubolewać, można dopatrywać się w nich pozytywów. Jedno jednak wydaje się pewne: joga wrosła na tyle mocno w naszą kulturę, że trudno oddzielić to, co jest autentyczną praktyką od jej zewnętrznych atrybutów. Trudno również czasem rozróżnić między tymi, którzy jogę praktykują a tymi, który jedynie o jodze mówią.

Nie jest to wcale zjawisko nowe. Powstała w okolicach XIII wieku Dattātreyayogaśāstra przestrzega wyraźnie, że wygląd zewnętrzny, ozdoby czy strój nie rodzi sukcesu w jodze, podobniej jak samo mówienie o niej. „Tylko praktyka rodzi sukces”, podkreśla autor dzieła. Ponad 700 lat temu można było także spotkać takich, którzy zamiast oddawać się praktyce jedynie o jodze z pozornym znawstwem rozprawiali albo zmieniali swój wygląd, aby wyglądać na prawdziwych joginów.