Kto naprawdę próbuje uczyć jogi, a kto jest jedynie przebierańcem, fałszywym guru i tylko wykorzystuje bycie nauczycielem do zaspokajania swoich najrozmaitszych pragnień? Czasem pytania takie musimy sobie zadawać, kiedy dowiadujemy o nadużyciach niektórych znanych nauczycieli jogi.

Molestowanie seksualne, mobbing, finansowe przekręty, otaczanie się luksusem – to tylko nieliczne przykłady zachowań, o których czasem słyszymy. Może wydawać się, że zjawiska takie kreuje współczesny styl życia – oparty o konsumpcję i pogoń za przyjemnościami. I pewnie coś w tym jest. Świat współczesny stwarza wiele pokus. Ktoś obdarzony charyzmą, otoczony uwielbieniem i szacunkiem, mający władzę nad umysłami swoich uczniów, musi wykazać się dużą samokontrolą i prawością charakteru, aby swojej pozycji nie nadużyć.

Ale ryzyko takich zjawisk nie jest niczym nowym. Powstała w okolicach XIII wieku Dattātreyayogaśāstra przestrzega przed tymi, którzy z pozoru tylko są nauczycielami nazywając ich „tymi, którzy przywdziewają ubiór” (veṣadhārinaḥ). Autor tesktu przestrzega przed takimi „przebierańcami”, którzy „oszukują tylko ludzi”, bo sami nie przestrzegając zasad praktyki „mówią o jodze dla dobra swoich penisów i żołądków”. Pewne zjawiska widać pozostają niezmienne.

śiśnodarārthaṃ yogasya kathayā veṣadhāriṇaḥ

anuṣṭhānavihīnās tu vañcayanti janān kila

Ci, którzy dla dobra swoich penisów i żołądków przywdziewają ubiór [joginów] i mówią o jodze nie przestrzegając zasad praktyki, oszukują tylko ludzi.

Dattātreyayogaśāstra  47

 foto: Amit Gaur