Praktyka jogi jest narzędziem, które można używać do różnych celów. Jedni skupiają się np. głównie na doskonaleniu ciała, mając nadzieję na dłuższe i lepsze życie. I nie ma w tym nic nagannego. W końcu warto jest czuć się dobrze we własnym ciele, móc jak najdłużej być sprawnym i aktywnym. I pomimo obiegowym opiniom, chęć długiego życia i odsunięcia starczych dolegliwości w czasie nie jest jedynie cechą charakterystyczną naszych czasów. W wielu tekstach poświęconych jodze, jako jeden z efektów praktyki wymienia się długowieczność, zdrowie i ucieczkę od starości. Jako oznaki sukcesu w praktyce jogi Haṭhapradīpikā wymienia m.in..: szczupłe ciało, jaśniejące oblicze, dobre zdrowie i pobudzony ogień trawienny (HP 2.78). Według Gheraṇḍasaṁhitā codzienna praktyka mahābandhy powoduje, że jogin „nie boi się śmierci i nie doświadcza starości” (GhS 3.20).
Ale można również używać jogi, aby szukać spokoju umysłu, rozumianego potocznie, jako wewnętrzy spokój, umiejętność radzenia sobie ze stresem oraz dystans do codziennych wyzwań, ale także interpretowanego głębiej – jako droga do wyzwolenia świadomości. W tym zapewne sensie pisze o spokoju umysłu Bhagavadgīta, która określa spokój umysłu, pojawiający się w wyniku medytacji, jako warunek osiągnięcia szczęścia. „A nie ma spokoju dla tego, który nie medytuje. Jak możliwe jest szczęście bez spokoju?” (BhG 2.66 b)
Fot. Matteo di Iorio