Może to syndrom początku roku, ale dzisiaj myślałem dużo o jednym z moich ulubionych wersów Bhagavadgīty: „joga to zręczność w działaniu” (yogaḥ karmasu kauśalam). W Sanskrycie kauśala ma kilka znaczeń, w tym: zręczny, inteligentny, doświadczony, ale także zbawienny czy przynoszący dobrostan. Możemy zatem przetłumaczyć ten werset na wiele sposobów. Joga to nie tylko zręczność w działaniu, ale także mądrość, która opiera się na doświadczeniu, albo dbałość o dobrostan w podejmowanych działaniach.
Kluczem do takiego działania jest według Gīty skupienie się na samym działaniu, a nie na jego skutkach oraz wyrzeczenie się przywiązania, a więc uwolnienie się z ograniczających nas pragnień, mentalnych konstrukcji, które sobie zbudowaliśmy oraz lęków, które nas paraliżują. Działanie zręczne, mądre i służące dobrostanowi to takie zatem, które poprzedza zadanie sobie kliku pytań, czasem trudniejszych niż samo działanie. Czego pragnę i dlaczego? Czego się obawiam i dlaczego? Jakie wybrażenia o sobie i świecie mnie wiążą i ograniczają?
Działaj całkowicie bez przywiązywania się. Nie oczekuj niczego w efekcie swoich działań. Takie działanie będzie „kauśala” – zręczne, inteligentne, mądre, będące źródłem dobrego życia. To jest joga właśnie. Intrygująca koncepcja. Trudna do pojęcia praktyka i pewnie jeszcze trudniejsza do wprowadzenia w życie.