Dzisiaj przesilenie zimowe, najkrótszy dzień w roku i oficjalny początek zimy. Kiedy słońce osiąga najniższy punkt na niebie, to astronomiczne wydarzenie jest obchodzone w różnych kulturach od tysięcy lat jako czas introspekcji, refleksji i poszukiwania nowego otwarcia. To szczególnie dobry czas na praktykowanie jogi, której celem jest w końcu głęboka transformacja.
Okres zimowego przesilenia to dobry czas na szukanie spokoju, odpoczynku i regeneracji. Dni są bardzo krótkie, pogoda nie sprzyja przebywaniu na zewnątrz, łatwiej szukać skupienia, łatwiej pielęgnować poczucie wewnętrznego spokoju. W jodze ten spokój może znaleźć wyraz w nieco mniej dynamicznej i relaksacyjnej praktyce asan, a także w przyjmowaniu tych pozycji, które sprzyjają uziemieniu i budowaniu stabilności – np. tadāsana czy vṛkṣāsana. To dobry moment na praktyki oddechowe, które równoważą przeciwstawne sobie życiowe energie – np. anuloma viloma. Dobrą praktyką na przesilenie jest także ujjāyī prāṇāyāma (nazywana oddechem zwycięscy), bo doskonale wspomaga ona całkowite skupienie na wewnętrznej melodii własnego oddechu.
Przesilenie sprzyja także medytacji. Dzięki uspokojeniu umysłu zawieszamy się na chwilę w bezruchu – między dniem a nocą, między słońcem o księżycem – co pozwala pielęgnować poczucie spokoju i odnowy, które może nas wesprzeć w trudnych dniach zimy. Introspekcja, dystans i wewnętrzny spokój pomagają także o chwilach zimowego stresu, braku energii i niepokoju, ponieważ łatwiej wówczas odszukać nam wrodzoną siłę i tkwiąca w nas odporność.
To także czas, aby uczcić ciemność, ale jednocześnie przyjąć potencjał odnowy i wzrostu. Powoli krok po kroku dni będą stawać się coraz dłuższe. Noc będzie ustępować dniu. Słońce będzie świecić coraz mocniej. Przyglądając się sobie, możemy na nowo odszukać obszary wzrostu i transformacji oraz stworzyć miejsce na nowe początki. Możemy poszukać w sobie nowych sił, nieograniczonych pokładów kreatywności, dzięki którym potrafimy wykorzystać cały tkwiący w nas potencjał