Żyjemy w czasach przełomów, wiele się zmienia, przyszłość jest niepewna, zaburzone bywa nasze poczucie bezpieczeństwa, świat wydaje się stawać na głowie. To dobry moment, żeby przypomnieć sobie, czego uczy nas joga.
Po pierwsze, to my sami odpowiadamy za własne szczęście, niezależnie od tego, jak go definiujemy. Mamy potencjał do zmiany. Możemy wyzwolić się z lęków i uzależniających pragnień. W języku jogi czasem nazywa się to kaivalya – czyli autonomią.
Po drugie, nasz świat to pewna percepcja, historia, którą opowiada nam nasz umysł i w którą wierzy czasem z zaskakującym uporem. Ograniczenia, bariery, obawy, rzeczy niemożliwe – są bardzo często elementem tej historii.
Po trzecie, nie jesteśmy w stanie przygotować się na wszystko, co się wydarzy. Możemy pracować nad czymś latami, ale choroba, wiek lub coś innego może wszystko zmienić. Akceptacja nieuchronnego, taniec z ciągłą zmianą – to sztuka, którą warto praktykować.
Po czwarte, popełniamy błędy – to nieuniknione. Ważne, żeby wyciągać z nich naukę. Svādhyāya (samopoznanie) – to jedna z praktyk jogi. „Jaki jest pożytek z tego, że wiesz wszystko, jeśli nie wiesz kim jesteś?” – pytał Ramana Maharishi.
Po piąte, miarą zaawansowania praktyki jogi nie jest biegłość w asanach, ale to jak przekłada się ona na nasze relacje z samym sobą i innymi. Tym bardziej, że nasi przyjaciele, rodzina i najbliżsi nie są nam dani na zawsze.
A więc w Nowym roku 2025 życzmy sobie autonomii, wyzwolenia z historii, które opowiada nam nasz umysł, akceptacji nieuchronnego, większej samowiedzy oraz dobrych relacji z innymi i samym sobą.