Smalec wegański to ciekawe zjawisko. Niby smakuje jak prawdziwy smalec, a nie ma w nim nawet odrobiny słoniny. Niby jest tłusty, ale nie jest to niezbyt zdrowy wieprzowy tłuszcz. Dodatkowo, ktoś niewtajemniczony nie będzie po smaku w stanie rozszyfrować z czego został zrobiony. Bo smak jest smalcowy, ale lekki zarazem; tekstura oleista, ale delikatniejsza niż ta, którą można otrzymać z najlepszej nawet jakości słoniny. Słowem, jest to przekąska smaczna, zdrowa i intrygująca. Przynajmniej na tyle, żeby posmarować drugi kawałek chleba kolejną porcją, bo przecież trzeba jeszcze raz spróbować tego nietypowego smalczyku. A jeżeli jeszcze jest to chleb domowej roboty, świeżo upieczony, miękki w środku, a na zewnątrz lekko chrupiący, to robi się to już pyszota prawdziwa. Znakomicie również smakuje z plasterkiem kiszonego ogórka.

Przygotowanie:

Na rozgrzany olej kokosowy wrzucamy posiekaną cebulę i podsmażamy przez ok. 5 minut. Dodajemy obrane i starte na grubej tarce jabłko oraz wyciśnięty czosnek, mieszamy i podsmażamy kolejne 3-4 minuty. Odstawiamy, żeby składniki trochę przestygły. Miksujemy fasolę na gładką pastę z odrobiną wody, w której się gotowała. Dodajemy fasolową pastę wraz z oliwkami do oleju z cebulą i jabłkiem i bardzo dokładnie mieszamy. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. 

Składniki:

100 ml oleju kokosowego

1 średnia słodka cebula

2-3 ząbki czosnku

1 szklanka białej, ugotowanej fasoli

1 szara reneta

2 łyżki wydrylowanych i drobno posiekanych, esencjonalnych oliwek typu attoun

Sól i pieprz do smak