Podczas praktyki asan prawidłowe opanowanie jakieś pozycji jest zaledwie wstępem. Asana stwarza przestrzeń do samoobserwacji i wewnętrznego skupienia – jest właściwie pretekstem do praktyki uważności. Asana nie kończy się wraz z wejściem w jakąś pozycję, ale się rozpoczyna. Czasem trudno to uchwycić i poczuć, szczególnie jeśli praktykowany styl jogi jest bardzo dynamiczny albo ćwiczymy w dużej grupie z nieustannie mówiącym coś nauczycielem.
Dlatego dobrze poświęcić także czas na praktykę własną, kiedy nic nas nie rozprasza i nikt nie popędza. Kiedy mamy czas doświadczyć w pełni skutków jakieś pozycji – tych mocno ucieleśnionych, ale także tych subtelnych, które czuć bardziej na poziomie energii i umysłu. Czasem łatwiej wówczas o skupienie uwagi i wzięcie w nawias zewnętrznych, nieustannie rozpraszających bodźców dostarczanych przez nasze zmysły. W przestrzeni, którą tworzy asana zewnętrzność na krótką chwilę zastąpiona zostaje wewnętrzną ciszą.
Ta cisza bywa ulotna i kapryśna. Nie zawsze przychodzi, często znika. Niełatwo uchwycić, co ją generuje, a co przerywa. Kiedy jednak się pojawia, trudno jej nie zauważyć, bo jest bardziej obecna w świadomości niż najbardziej wymyślna asana w ciele. “Mówią, że jogą jest stabilne skupienie zmysłów. Wtedy pojawia się uważność. Ponieważ joga przychodzi i odchodzi” – podkreśla Kaṭha Upaniṣad (6.11).