Trudno dzisiaj uczyć jogi bez mediów społecznościowych. Dla wielu jest to ważny sposób dotarcia do uczniów. Sporo nauczycieli wykorzystuje tę metodę do sprzedawania zajęć, warsztatów lub wyjazdów. Ma to swoje ciemne strony. Media społecznościowe promują taki sposób komunikacji, który przyciąga uwagę i budzi kontrowersje. Taki przekaz rzadko bywa wartościowy, częściej powierzchowny i krzykliwy. Media społecznościowe rozpraszają także umysł, wypełniają go błahostkami, pozornie ciekawymi informacjami, pustą treścią. Jeśli joga ma uspokajać gonitwę myśli, media społecznościowe są jej antytezą.
Z drugiej strony media społecznościowe są po prostu narzędziem i wiele zależy od tego, jak z nich korzystamy. Nauczanie jogi opiera się na dialogu. Kluczowa jest jego treść, mniej ważne narzędzia, z których korzystamy. Bycie nauczycielem to także bycie twórcą. Nie dla rozgłosu czy pompowania ego, ale po to, by dzielić się swoją perspektywą. Dialog za pośrednictwem mediów społecznościowych także może być nauczaniem.