Czasem słyszę, że fizyczna praktyka jogi jest kompleksowym sposobem na utrzymanie zdrowego ciała. To prawda. Praktyka asan wzmacnia ciało, uelastycznia mięśnie, pobudza krążenie i buduje nasz dobrostan na wiele innych sposobów. W tym stwierdzeniu kryje się jednak pewne niedomówienie. Czasem można odnieść nawet wrażenie, że osoby je wypowiadające chcą powiedzieć, że praktyka asan jest na tyle kompleksowa, że nie warto oddawać się jakimkolwiek innym aktywnościom. Niekiedy można nawet usłyszeć, że aktywności takie mogą przeszkadzać w rozwoju praktyki asan.

Tego typu podejście mi nigdy nie odpowiadało. Po pierwsze, nie ma żadnego powodu, żeby ktoś zaangażowany w praktykę asan miał rezygnować ze swoich pasji. Nawet jeśli np. jazda na rowerze czy regularne bieganie mogą powodować mniejszą elastyczność niektórych partii mięśni, nie ma powodu, żeby ktoś, kto kocha rower czy biegi terenowe miał ofiarować swoje pasje „na ołtarzu jogi”.

Po drugie, dla wielu osób praktyka asan może być świetnym uzupełnieniem innych aktywności. Poznałem osoby, które uczęszczały do mnie na zajęcia, które nie marzyły o zakładaniu nogi za głowę czy staniu na rękach, a rozciąganie na macie traktowały jako uzupełnienie pływania, pracy na siłowni czy gry w tenisa. Sam zresztą przed laty trafiłem po raz pierwszy na jogę jako taka właśnie osoba.

Po trzecie, każdy z nas jest inny, każdy ma inne potrzeby, które zaleć będą od wieku, budowy ciała, osobistej historii aktywności, przebytych chorób, urazów, itp. Czasem zatem – obok praktyki asan – wskazany będzie np. trening kardio albo ćwiczenia siłowe. Może niektórzy uznają to za herezję, ale niekiedy ćwiczenia mogą nawet pomóc w rozwoju fizycznej praktyki jogi.

Uwielbiam pływanie, rowerowe wycieczki, a czasem nawet robię trening siłowy. Może po tych aktywnościach podczas praktyki na macie czuję, że jestem trochę bardziej spięty niż zwykle, ale czy to powód, żeby z nich rezygnować?