“Gdy osadzony w wiedzy jogin wstrzyma oddech na trzy godziny, wówczas nabierze mocy, by stanąć na kciuku, tak jakby był lekki jak powietrze.” Śivasaṃhitā 3.67
Nikt ci tyle nie da, ile ci twój nauczyciel jogi obieca. To nieco złośliwe powiedzenie daje się z pewnością zastosować do wielu dzieł poświęconych jodze, które powstawały w dawnych czasach. Znajdziemy tam opisy wielu niezwykłych umiejętności (siddhi), które uzyskuje się dzięki praktyce jogi. Przeczytać w nich można nie tylko o balansowaniu na kciuku, ale także o umiejętności lewitacji, bilokacji, słyszenia i widzenia na dalekie odległości, itp.
Również współcześnie niektórzy nauczyciele jogi miewają problemy ze zbyt daleko idącymi obietnicami. Niektórzy obiecują ekspresowe przebudzenie kuṇḍalinī. Inni szybkie opanowanie trudnych asan, których wykonanie zwykle wymaga nie tylko lat praktyki, ale także często wrodzonych predyspozycji.
Opisy niezwykłych umiejętności w dawnych tekstach łatwiej zrozumieć. Wiara w supranaturalne zjawiska była wówczas czymś powszechnym. W czasach przednowoczesnych joga była uznawana za praktykę transformacji, także w sensie przemiany czegoś, co przyziemne w coś, co niezwykłe. Obietnice na wyrost podczas zajęć jogi w XXI wieku trudniej już usprawiedliwić. Może czasem okazać się to dobrym zabiegiem marketingowym, ale niesie w sobą wiele negatywnych skutków. Podważa np. wiarygodność nauczycieli jogi oraz zaufanie uczniów do jogi jako do dobrej i skutecznej praktyki.
Obietnice bez pokrycia są także naruszeniem zasady etycznej jogi, jaką jest satya – czyli prawdomówność. Wierność prawdzie to przecież także weryfikowanie przekazywanych informacji. To również daleka posunięta ostrożność w formułowaniu stwierdzeń – pokora w mówieniu o tym, co dzięki jodze jest możliwe.
Zapraszam do udziału w moich warsztatach z technik oddechowych jogi. Najbliższe terminy – tutaj