W słynnych już aktach Epsteina pojawia się także korespondencja z Deepakiem Chopra, słynnym nauczycielem oraz autorem wielu książek i wykładów o duchowości i medytacji. Dla wielu Chopra był autorytetem, jego wypowiedzi często inspirowały.
Obraz, który wyłania się z jego korespondencji z Epsteinem jest przygnębiający. Tym bardziej, że teksty te pisane były już po publicznym oskarżeniu Epsteina w sprawie seksualnego wykorzystywania nieletnich. Obrzydliwe przestępstwa Epsteina były już wówczas szeroko znane i komentowane.
To są słowa Chopry do Epsteina, zacytowane dosłownie z publicznie ujawnionych e-maili. Bez parafrazowania, bez dodawania interpretacji:
„Bóg jest konstruktem. Urocze dziewczyny są prawdziwe”.
„Lubię towarzystwo młodych, bystrych intelektualnie i świadomych siebie kobiet i uwielbiam z nimi rozmawiać, aby je inspirować i stymulować”.
„Wszystko, co nas łączy, jest między nami. Nie dzielę się z nikim niczym poza zaufaniem”.
„Jedź z nami do Izraela. Zrelaksuj się i baw się dobrze z ciekawymi ludźmi. Jeśli chcesz, użyj fałszywego imienia. Zabierz swoje dziewczyny”. Chopra sam się pogrążył, więc nie zamieszczam tego, żeby oskarżać czy potępiać. Warto jednak spojrzeć na ten przykład jako pewnego groźnego zjawiska. Zbyt często uznajemy, że osoby mówiące dużo i pięknie o duchowości, transcendentnej świadomości, duchowym wyzwoleniu są wolne od codziennej ludzkiej brzydoty i małości. Rozmowy o duchowości, oświeceniu i przebudzeniu niewiele znaczą, jeśli odmawiamy spojrzenia na własne cienie. Mówienie duchowości nie eliminuje potrzeby zwykłej ludzkiej przyzwoitości.