Jednym z ważniejszych pojęć w teorii jogi jest vairāgya. Słowo vairāgya tłumaczy się jako bezpragnieniowość, ale nie chodzi tu o brak pragnień w ogóle, ale bardziej o pewien dystans. Jak zauważa X-wieczny komentator dzieła Yogasūtr Patañjalego, Vācaspati Miśra, siła wyrzeczenia nie polega na byciu wolnym od pragnień, ale na byciu wobec nich obojętnym.
Jednym miejsc, które uświadamiają znaczenie praktyki vairāgya jest Angkor Wat w Kambodży, którego ruiny roztaczają się wokół mnie. Ten powstały w XII wieku kompleks świątynno-administracyjny zbudowany został z niepotykanym rozmachem. Swoją skalą i wielkością przyćmiewał inne miasta ówczesnego świata.
Był misternie zaprojektowany, zdobiony scenamy z największych hinduskich eposów, Mahābhāraty i Rāmāyaṇy. Sama budowla miała przypominać mityczną górę Meru, siedzibę bogów. Układ kompleksu miał odzwierciedlać układ wszechświata, miał być właściwie jego symbolem.
Po okresie świetności zmieniły się warunki pogodowe. Żyzne pola wokół miasta przestały dawać plony. Angkor Wat, zwiane z nim pragnienia wielkości i potęgi pochłonęła dżungla.
Historia Angkor Wat uczy dystansu. Realizacja pragnień, nawet tych największych jest tylko chwilowa. Nawet najpiękniejsze marzenia przemijają. Nawet najwspanialsze budowle ulegają dekonstrukcji. Uświadamiając sobie ulotność rzeczy, łatwiej wziąć w nawias pragnienia.
Więcej tutaj