Dzień jogi świętuję na pewno nie dlatego, że ktoś kiedyś wymyślił, że może to być dobry pomysł na promocję kultury Indii. Także nie dlatego, że firmy produkujące maty i odzież do jogi mogą z tej okazji robić najrozmaitsze akcje marketingowe. Dnia jogi nie celebruję także jako okazji do praktyki jogi – w końcu dla mnie, podobniej jak dla wielu osób wkręconych w jogę, każda okazja jest dobra. Dzień jogi obchodzę, bo jest to dobra okazja, żeby wyrazić wdzięczność.

🧘 Po pierwsze losowi, przypadkowi, karmie (niepotrzebne skreślić), że miałem okazję zacząć praktykę. Bez jakiegoś planu, bez większych oczekiwań, z potrzeby ciała i pewnie także ducha pewnego dnia stanąłem po raz pierwszy na macie i coś się zmieniło.

🧘 Po drugie, moim nauczycielom, którzy prowadzili moją praktykę i wspomagali swoim doświadczeniem, radą i pomocą, a czasem także ich brakiem. A także nauczycielom moich nauczycieli i tak dalej, aż do samego początku, kiedy rodziła się joga.

🧘 Po trzecie, sobie, że wytrwałem z regularnej praktyce, pomimo rozmaitych życiowych zakrętów i zmian, wątpliwości, najrozmaitszych urazów i chorób, a także – co doceniam coraz częściej – pomimo płynącego czasu.

🧘 Po czwarte, wszystkim towarzyszom mojej jogowej podróży, z którymi praktykowałem mata w matę, z którymi brałem powolny wdech i jeszcze dłuższy wydech, i z którymi czasem miałem okazję rozmawiać o jodze i nie tylko.

🧘 Po piąte wreszcie, tym wszystkim, którzy chodzili i chodzą na moje zajęcia, biorą udział w moich warsztatach i wyjazdach, słuchają moich opowieści o teorii jogi i najrozmaitszych dawnych tekstach o jodze. Praktyka jogi jest równie wspaniała, jak możliwość dzielenia się nią z innymi.

Dobrego Dnia Jogi! 🙏🙏🙏