Joga jest kobietą? To prawda, współcześnie ogromna większość praktykujących jogę to kobiety. Ale przez wieki joga była, poza nielicznymi wyjątkami, domeną mężczyzn. Nie ma zresztą w tym nic dziwnego. Joga kształtowała się w patriarchalnej i tradycyjnej kulturze i to miało wpływ na to, kto ją praktykował. Także dawne teksty o jodze pisane były przez mężczyzn (często żyjących w celibacie) dla mężczyzn, nie dziwi zatem, że w opisane tam praktyki przedstawione są z głównie punktu widzenia męskiej anatomii.
Zmiana tego stanu rzeczy przyszła niedawno, a jedną z osób, które miały swój w niej udział był Tirumalai Krishnamacharya, uważany przez wielu za ojca współczesnej jogi. Co ciekawe, kiedy pierwsza kobieta, Indra Devi, zgłosiła się do niego po nauki, początkowo odmówił i dopiero po namowach swego patrona maharadży Mysore zgodził się uznać ją za swoją uczennicę. Doświadczenie to zmieniło nastawienie Krishnamacharyi do nauczania kobiet. Indra Devi stała się jedną z jego najbardziej znanych uczennic i jedną z pierwszych nauczycielek jogi na Zachodzie, zaś sam Krishnamacharya zaczął uczyć kobiety jogi, np. Libbi Mathes (na zdjęciach), która na początku lat 60-tych ubiegłego wieku pobierała u niego nauki. Zmiana ta wyszła chyba nam wszystkim na dobrze, bo udział kobiet w praktyce i nauczaniu jogi otworzył ją na wiele nowych sfer i przyczynił się do jej popularyzacji.